Szlak chwały

Szlak chwały - Robert A. Heinlein Pisząc niedawno opinię o dość przeciętnej książce dla młodzieży, dostało mi się, że z niewłaściwej perspektywy oceniam takie książki. Może rzeczywiście powoli tetryczeje już, ale co dobre poznam bez problemowo i dziś opowiem o bardzo dobrej książce przygodowej. Robert A. Heinlein jest wielokrotnym laureatem nagrody Hugo i jednym z moich ulubionych pisarzy. Uwielbiam go zwłaszcza za dwie powieści: "Obcy w obcym kraju" nagrodzoną Hugo i "Kot, który przenika ściany", która jest luźną kontynuacją nagrodzonej Hugo powieści "Luna to surowa pani". Nie mógłbym tu oczywiście nie wspomnieć o filmie "Żołnierze kosmosu" z 1997 roku Paula Verhoevena z paskudnymi robalami w roli głównej (chyba sobie znowu obejrzę), a który powstał na podstawie powieści "Kawaleria kosmosu" nagrodzonej Hugo. Robert A. Heinlein jest też autorem powieści "Szlak chwały", nie nagrodzonej, o dziwo, nagrodą Hugo, mimo tego to o niej będzie dziś pisane właśnie. Tak, jest to przygodówka, ale z całą pewnością nie jest to zwykłe czytadło. Co dziwniejsze, może się okazać, że jest to wręcz książka wieszcząca przyszłość i to bardzo nieodległą. Chciałem, tą proroczą wizję udowodnić jednym z fragmentów, ale jak go już przepisałem to sobie pomyślałem: "dlaczego mam wam robić taką krzywdę, weźmiecie przeczytacie to sami zobaczycie" i wykasowałem. Musicie mi więc uwierzyć na słowo albo przeczytać. Tworząc bohaterów swoich książek, Heinlein nie tylko opowiada nam o ich przeszłości, przeżyciach, które właśnie w ten, a nie inny sposób ich ukształtowały. Ale także ubiera ich w marzenia, mówi nam do czego dążą, co chcieliby osiągnąć. Jest to bardzo rzadko spotykane w powieściach. Każda z głównych postaci ma swój sposób wyrażania uczuć, emocji. Język jakim się posługują też jest oddzielny dla każdego bohatera, każdy ma swoje wyrażenia, bon moty, powiedzonka. Dzięki takim zabiegom, postacie są wyjątkowo realne i ciężko się z nimi rozstać gdy książka się kończy. Przygoda czeka na każdego i to być może zaraz za rogiem budynku. Zwiększysz znacznie swoje szanse, mając metr osiemdziesiąt pięć plus-minus pięć centymetrów wzrostu. Około dziewięćdziesięciu kilogramów wagi (i są to mięśnie, a nie oponka). Umiesz fechtować jak Cyrano de Bergerac lub trochę lepiej. Znasz sztuki walki (i nie boisz się Chucka Norrisa) i ze trzy języki. Strzelasz celniej od snajpera SEALs. No i z łuku szyjesz jak Robin Hood, co najmniej. Znajomość poezji mile widziana. Wiek około dwudziestu pięciu lat, oraz zdrowe podejście do życia, seksu i alkoholu. Więcej na http://niepamietnikfprefecta.blogspot.com/2012/03/szlak-chawy.html