Gwiezdny motyl

Gwiezdny motyl - Bernard Werber Najbardziej fantastyczny w tej książce jest napis na jej tylnej okładce "Mistrzowskie połączenie science-fiction z powieścią filozoficzną". O ile można tą książkę podciągnąć pod fantastykę, bo i podróż przez kosmos i statek kosmiczny i dinożarły są, to z nauką to ma znacznie mniej wspólnego niż ja, udało mi się przecież przebrnąć przez podstawówkę. Zaś zbiór banałów i komunałów, podlany cienkim sosem psychologii tłumu i dość osobliwego kreacjonizmu autora nazwać filozofią bym się nie odważył. Słowo mistrzowskie pasuje tu jak wół do karety. Po pierwsze statek: 32 km długości i pół kilometra średnicy walca wewnętrznego plus walec zewnętrzny do tego żagle słoneczne o rozpiętości miliona kilometrów kwadratowych. W sumie potworna masa, bo jeśliby przyjąć, że masa metra kwadratowego żagla wynosi jeden gram to uzyskujemy 1000000000000g=1000000 ton plus kadłub plus wyposażenie wewnętrzne = jakiejś kosmicznej liczbie. Po drugie załoga: 144000 załogantów plus kilkaset osób, którzy zbudowali i wyposażyli statek plus woda plus powietrze plus zwierzęta i rośliny plus inne materiały potrzebne do przeżycia i życia i mamy następne +/- 100000 ton. Jakiej trzeba energii żeby wysłać to na orbitę okołoziemską, ja sobie nie wyobrażam, a do liczenia nie mam głowy ale jak ktoś chętny to bardzo proszę. Więcej na http://niepamietnikfprefecta.blogspot.com/2012/02/najbardziej-fantastyczny-w-tej-ksiazce.html